22 maja 2026 r. konsorcjum amerykańskich i europejskich funduszy oraz strategicznego inwestora z logistyki ogłosiło ofertę odkupu wszystkich akcji InPostu — tzw. wezwanie. Mówiąc po polsku: są chętni, którzy chcą zapłacić za każdą akcję InPostu konkretną cenę i przejąć całą spółkę. Cena: 15,60 euro za jedną akcję. Łączna wycena giganta paczkomatowego: 7,8 mld euro (ok. 33 mld zł). Premia względem trzymiesięcznej średniej ważonej wolumenem (VWAP) z okresu poprzedzającego 2 stycznia 2026 r.: 53%. To jeden z największych dealów M&A w historii polskiego rynku kapitałowego — i prawdopodobnie ostatnia okazja, by drobny inwestor sprzedał akcje InPostu na giełdzie przed delistingiem.
Co to jest „wezwanie” na akcje?
Wezwanie to formalna oferta odkupu wszystkich (lub części) akcji spółki notowanej na giełdzie. Inwestor — w tym przypadku konsorcjum 4 firm — ogłasza, że jest gotów zapłacić konkretną cenę za każdą akcję. Akcjonariusze decydują indywidualnie, czy sprzedać. Po zakończeniu wezwania, jeśli kupcy uzyskali wystarczający udział (zwykle >90%), spółka jest wycofywana z giełdy (tzw. delisting) i staje się prywatna.
Kto kupuje — konsorcjum czterech graczy
Za wezwaniem stoi konsorcjum reprezentujące cztery różne kompetencje:
Porozumienie konsorcjum zostało zawarte już w lutym 2026 r. Piątkowe ogłoszenie to formalna inauguracja wezwania po uzyskaniu pierwszych zezwoleń regulacyjnych.
Cena i premia — co dostają akcjonariusze
Cena 15,60 EUR za jedną akcję oznacza:
- Premia 53% względem VWAP z 3 miesięcy poprzedzających 2 stycznia 2026 r. — to bardzo atrakcyjna premia jak na duże transakcje typu tender offer
- Łączna wartość wyemitowanych akcji: 7,8 mld euro, czyli ~33 mld zł przy obecnym kursie EUR/PLN 4,24
- To stawia transakcję wśród 3 największych dealów M&A na GPW ostatniej dekady
- Akcjonariusze reprezentujący 48% akcji w obrocie już poparli ofertę — to de facto gwarancja sukcesu wezwania
Kalendarium — co będzie się dziać
Plany konsorcjum — ekspansja europejska, marka zostaje
Konsorcjum w komunikacie jasno deklaruje, że InPost nie zmieni marki ani lokalizacji centrum operacyjnego. Cel jest dalej idący:
- Kontynuacja obecnej strategii rozwoju + przyspieszenie ekspansji zagranicznej
- Rozbudowa sieci paczkomatów w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech i Beneluksie
- Inwestycje w cyfrowe rozwiązania dla klientów (aplikacja, AI, optymalizacja tras)
- Wykorzystanie globalnej sieci FedEx do skrócenia czasu dostaw na trasach międzykontynentalnych
Z punktu widzenia FedEx logiczne jest, że amerykański gigant chce wejść w segment last mile w Europie — InPost jest tu liderem niemal niedoścignionym. Z kolei dla Adventu/PPF to klasyczna gra value creation: InPost przy obecnej wycenie ma jeszcze ogromny potencjał wzrostu wartości po ekspansji UK + Beneluks.
InPost przed dealem — solidne fundamenty
Wezwanie nie spada z nieba. InPost wchodzi w transakcję z mocnymi wynikami:
- Skorygowana EBITDA Q1 2026: 902,2 mln zł — powyżej konsensusu analityków
- Ponad 50 000 paczkomatów w całej Europie (z czego ponad połowa w Polsce)
- Liczba obsługiwanych paczek rocznie: ~1,2 mld sztuk w 2025 r.
- Notowany na dwóch parkietach: Euronext Amsterdam (od marca 2021) i GPW (cross-listing od 2024)
- Główny akcjonariusz: Rafał Brzoska (CEO i założyciel) — kontroluje ok. 12% akcji bezpośrednio i poprzez podmioty powiązane
Brzoska w ostatnich miesiącach komentował: „widzę utrzymującą się zmienność nastrojów polskich konsumentów, dobre miesiące przeplatają się z mniej udanymi”. Jednocześnie InPost wygrał głośną sprawę z Metą — sąd uznał, że Facebook odpowiada za fałszywe reklamy z wizerunkiem Brzoski.
Co to znaczy dla GPW i akcjonariuszy
Wezwanie ma trzy kluczowe konsekwencje dla rynku:
- InPost zniknie z GPW — po finalizacji konsorcjum prawdopodobnie przeprowadzi squeeze-out mniejszościowych akcjonariuszy i wycofa spółkę z obrotu publicznego (zarówno w Amsterdamie, jak i w Warszawie)
- Drobni inwestorzy — okazja: 53% premia oznacza, że nawet ci, którzy kupili akcje na lokalnym dołku 2024, wyjdą z zyskiem rzędu 50-70%
- Mocne uderzenie w indeksy — InPost ma duży udział w MSCI Poland i Euronext Amsterdam Mid Cap; jego wyjście wymusi rebalansowanie portfeli przez ETF-y i fundusze indeksowe
Dla porównania ze świeżymi transakcjami na polskim rynku: Santander Bank Polska wypłacił dywidendę 5 mld zł, a Allegro zaraportowało rekordową EBITDA 932 mln zł. InPost wchodzi w wezwanie z porównywalną EBITDA do Allegro — przy wycenie 33 mld zł.
Czy 15,60 EUR to fair price?
Analitycy są podzieleni:
- Argumenty „za 15,60 to dobra cena”: 53% premia, niepewność co do dalszej dynamiki polskiego e-commerce, perspektywa nasycenia rynku paczkomatów w Polsce, ryzyko geopolityczne
- Argumenty „za nisko”: InPost rośnie 15-20% rocznie w Europie Zachodniej, FedEx oczywiście widzi w nim 2-3x potencjał wzrostu w 3-5 lat, akcje przed atakami z 2024 r. notowane były powyżej 18 EUR
Praktyka: jeśli 48% akcji już zaakceptowało, to cena nie zostanie podniesiona. Konsorcjum ma silną pozycję negocjacyjną, a kalendarz (NWZ 29 czerwca, zamknięcie 27 lipca) wskazuje, że deal jest praktycznie domknięty.
Komentarz redakcji Biznet — Paweł Kucharzak
Patrząc na ten deal z perspektywy polskiego rynku kapitałowego, mam mieszane uczucia. Z jednej strony — 53% premia to faktycznie godziwa cena dla akcjonariusza, który kupił akcje InPostu na lokalnym dołku w 2024 r. Z drugiej — InPost notowany był jeszcze niedawno powyżej 18 EUR, a jego trajektoria wzrostu (ekspansja UK, Francja, Beneluks) sugeruje, że konsorcjum kupuje go w momencie, gdy fundamenty są mocne, ale rynek wycenia spółkę zbyt konserwatywnie. Innymi słowy — Advent i FedEx wykorzystują okno cenowe.
Co to oznacza dla polskiego rynku? Ostatnia dekada to seria takich transakcji: Pekao odkupowany przez PZU od UniCredit, mBank trafia z powrotem do Commerzbanku po latach próby sprzedaży, Allegro przeszło IPO z dyskontem do wycen branżowych. InPost dołącza do tego klubu — polskie spółki technologiczne, gdy osiągną rozmiar warty 5-10 mld EUR, naturalnie trafiają w ręce zagranicznych funduszy. To nie jest porażka — to normalna dynamika rynku kapitałowego. Polska giełda jest po prostu za płytka, żeby trzymać takie aktywa w długiem terminie.
FedEx jako współkupiec to sygnał wagi. Amerykański gigant logistyczny nie wchodzi w byle co. Jeśli FedEx wchodzi do Europy przez Polskę, to znaczy, że konsorcjum widzi w InPoście trampolinę do walki z Amazonem o tzw. last mile. Spodziewam się, że w ciągu 3-5 lat InPost otworzy operacje w Niemczech (dziś go tam nie ma — strategiczna luka), a sieć paczkomatów w UK podwoi się do 12-15 tys. punktów.
Co radzę drobnym inwestorom: jeśli kupiliście akcje poniżej 12 EUR — zamknijcie pozycję, biorąc 53% premię. Jeśli kupiliście powyżej 14 EUR — zastanowcie się dwa razy. Cena 15,60 EUR to nie jest fair value w mojej ocenie, ale walka o wyższą cenę z konsorcjum mającym 48% poparcia będzie trudna. Praktyczna zasada: nie walcz z konsorcjum, które już wygrało.
Co z Rafałem Brzoską? Mam mocne przeczucie, że pozostaje w firmie jako CEO co najmniej do 2028 r. — bez niego konsorcjum ryzykuje utratę DNA polskiej operacji. Jego 12% udział to wartość ok. 1 mld EUR, czyli ~4,2 mld zł. Niezła emerytura, ale Brzoska nie wygląda na osobę, która chce się wycofać z biznesu w wieku 50 lat.
Wnioski dla portfela: jeśli inwestujesz w polskie spółki średniej kapitalizacji, ten deal to wskazówka — szukaj firm o profilu InPostu sprzed 5 lat. Polskie czempiony technologii (Diagnostyka, Develia, R22, LiveChat) mogą być następne na liście kupna przez zagraniczne fundusze. Nikt nie kupi taniego, ale i nikt nie czeka długo z premium ceną.
— Paweł Kucharzak, Redakcja Biznet · 23 maja 2026
Wnioski
Wezwanie na InPost to historyczna transakcja na trzech poziomach:
- Symbolicznie: największy polski sukces e-commerce ostatniej dekady trafia w ręce zagranicznych inwestorów. Marka zostaje, ale właściciel — już nie polski
- Finansowo: 7,8 mld euro wyceny pokazuje, że dobra spółka technologiczna z Polski może osiągnąć wyceny porównywalne z europejskimi gigantami średniej wielkości
- Strategicznie: FedEx wchodzi do Europy przez polski „bramowy” produkt — to wyznacza trend, w którym polskie spółki technologiczne stają się trampoliną dla zachodnich gigantów
Akcjonariusze mają niemal 9 tygodni na decyzję. Większość prawdopodobnie zaakceptuje ofertę. Era InPostu jako notowanej spółki dobiega końca — pora przygotować się do delistingu.
