Polska w 2026 r. wzrośnie o 3,7 proc. PKB — najmocniej spośród dużych gospodarek Unii Europejskiej — wynika z najnowszej projekcji opublikowanej przez Forsal. Ale jednocześnie dług publiczny wskoczy na 65,1 proc. PKB, przekraczając unijny próg ostrożnościowy 60 proc. To pierwszy taki moment od ponad dekady i — według analityków — prawdopodobnie ostatni rok skutecznego wykorzystania środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Sprawdzamy, co stoi za liczbami i jakie wybory polityczne czekają rząd Tuska.
3,7 proc. wzrostu — najmocniej w UE
Według raportu Forsal Polska w 2026 r. rośnie najmocniej spośród dużych gospodarek UE. Niemcy mają według prognoz Komisji Europejskiej zwiększyć PKB zaledwie o 0,8 proc., Francja o 1,1 proc., Włochy o 0,9 proc., a Hiszpania o 1,8 proc. Polski wzrost 3,7 proc. wynika z trzech czynników: silnego popytu wewnętrznego (konsumpcja gospodarstw domowych +4,2 proc. r/r), gwałtownego wzrostu inwestycji publicznych (+10 proc. r/r) i odbicia w handlu zagranicznym po słabym 2025 r. To trzeci rok z rzędu, w którym Polska rośnie szybciej niż średnia UE — przewaga, której nie mieliśmy od 2017–2019.
Dług 65,1 proc. PKB — pierwsza taka linia od 2014
Druga strona medalu — dług publiczny przekraczający 65 proc. PKB. To pierwszy taki poziom od 2014 r., kiedy Polska zmagała się z konsekwencjami kryzysu finansowego. Unijny próg ostrożnościowy z Paktu Stabilności i Wzrostu to 60 proc. — przekroczenie nie pociąga automatycznych sankcji, ale uruchamia procedurę „nadmiernego deficytu” i wymóg przedstawiania KE corocznych planów konsolidacji finansów publicznych. Według Forsal Polska będzie poddana takiej procedurze już w drugiej połowie 2026 r., a pierwszy raport korygujący ma być złożony w Brukseli w październiku.
KPO — ostatnia szansa do końca 2026
Kluczową rolę w finansowaniu inwestycyjnym wzrostu Polski w 2026 r. odgrywa Krajowy Plan Odbudowy. Polska ma do dyspozycji 158,5 mld euro (60 mld dotacji + 35 mld pożyczek + dodatkowe instrumenty), ale termin wykorzystania środków upływa 31 sierpnia 2026 r. Według informacji Money.pl Polska do końca kwietnia wydatkowała ok. 38 proc. dostępnej alokacji — to oznacza, że w najbliższych czterech miesiącach trzeba zakontraktować i częściowo wydać ponad 60 proc. funduszy. To gigantyczne wyzwanie organizacyjne dla ministerstw, samorządów i przedsiębiorstw realizujących projekty. Komisja Europejska wielokrotnie sygnalizowała, że nie zamierza przedłużać deadline — niewykorzystane środki przepadają.
Co napędza polski wzrost — inwestycje zamiast konsumpcji
To pierwszy rok od dekady, kiedy głównym silnikiem polskiego wzrostu nie jest konsumpcja, ale inwestycje publiczne. Rządowy plan zakłada 280 mld zł inwestycji w 2026 r., w tym 12,3 mld na modernizację kolei, 4,8 mld na CPK, 15,7 mld na transformację energetyczną, 1,1 mld zł pierwszej fazy elektrowni jądrowej w Choczewie i 2,2 mld na program „Polskie Morze”. Sektor budowlany rośnie o 8 proc. r/r, a produkcja przemysłowa o 9,4 proc. (dane GUS za marzec). Ten model wzrostu jest bardziej trwały niż konsumpcyjny, bo tworzy infrastrukturę długofalową, ale jednocześnie generuje duże zadłużenie publiczne.
Ryzyka — koszty obsługi długu i zewnętrzne wstrząsy
Wzrost długu do 65,1 proc. PKB oznacza, że Polska będzie wydawała coraz większy procent budżetu na obsługę długu. Każdy 1 punkt procentowy wzrostu rentowności obligacji 10-letnich generuje dodatkowe 8–10 mld zł rocznych kosztów. Obecne rentowności na poziomie 5,2 proc. są wciąż wysokie wobec niemieckich 2,4 proc. czy amerykańskich 4,4 proc. Drugie ryzyko to czynniki zewnętrzne: cła amerykańskie (tematu cła Trumpa wciąż otwartego), niemiecka recesja przemysłowa hamująca polski eksport oraz napięcia na Bliskim Wschodzie wpływające na ceny energii. Każdy z tych szoków może obniżyć dynamikę PKB nawet o 0,5–1 punkt procentowy.
Co po 2026 — wybory budżetowe rządu
Rok 2026 to ostatni okres skutecznego korzystania z KPO, ale również moment, w którym rząd musi zacząć planować finansowanie inwestycji bez europejskiej zachęty. Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że duża reforma podatkowa nie wejdzie w 2026 r. — punktowe zmiany (CIT 30 proc. dla banków, korekta progu PIT) tak, ale całościowa rewolucja przesunięta na 2027–2028. Wybór jest między: (1) kontynuacją inwestycyjnej trajektorii z rosnącym długiem, (2) ograniczeniem wydatków publicznych z ryzykiem spowolnienia wzrostu, (3) reformą podatkową generującą wyższe wpływy bez wzrostu długu.
Liczby kluczowe — polska gospodarka 2026
- 3,7 proc. — prognozowany wzrost PKB w 2026 (lider UE)
- 65,1 proc. PKB — prognozowany dług publiczny
- 60 proc. PKB — unijny próg ostrożnościowy z Paktu Stabilności
- 158,5 mld euro — łączna alokacja KPO dla Polski
- 38 proc. — wydatkowane do końca kwietnia 2026
- 31 sierpnia 2026 — deadline wykorzystania KPO
- 280 mld zł — łączne inwestycje publiczne w 2026
- +10 proc. r/r — wzrost inwestycji
- +4,2 proc. r/r — wzrost konsumpcji gospodarstw domowych
- 5,2 proc. — rentowność polskich obligacji 10-letnich
- 8-10 mld zł — koszt obsługi długu za każdy +1 pp rentowności
- 271,7 mld zł — deficyt budżetu 2026
Podsumowanie
2026 r. zapamiętamy jako moment unikalny w polskiej historii gospodarczej. Z jednej strony — bezprecedensowa pozycja lidera wzrostu w UE, ostatni rok skutecznego wykorzystania funduszy KPO i rekordowy program inwestycji publicznych 280 mld zł. Z drugiej — najwyższy dług publiczny od 2014 r., procedura nadmiernego deficytu z KE i konieczność wkrótce trudnych decyzji o reformie podatkowej.
Najbliższe kwartały zdecydują, czy ten dynamiczny okres przeobrazi się w trwałe podniesienie poziomu rozwoju Polski, czy też pozostanie krótkim epizodem zakończonym wyczerpaniem KPO i twardym lądowaniem fiskalnym w 2027–2028. Klucz — jak ekonomiści zgodnie podkreślają — leży w tempie i jakości wykorzystania pozostałych 62 proc. środków KPO do końca sierpnia oraz w determinacji rządu w wprowadzaniu reform strukturalnych. Inwestycje, które dziś budują autostrady, koleje i elektrownie, jutro muszą zacząć generować realne przyrosty produktywności, by spłacić rosnący dług.
