Tydzień 12–16 maja 2026 przyniósł serię ważnych publikacji makroekonomicznych, które na nowo rozbudziły dyskusję o kondycji polskiej gospodarki i ścieżce polityki pieniężnej. GUS opublikował szybki szacunek PKB za pierwszy kwartał — wynik był niższy od prognoz i zainicjował falę komentarzy o tzw. zimowym schłodzeniu wzrostu. Jednocześnie odczyt inflacji za kwiecień przekroczył oczekiwania, a RPP pozostawiła stopy procentowe bez zmian. Na rynkach finansowych złoty lekko się osłabił, natomiast warszawska giełda zakończyła tydzień na plusie, wspierana przez sezon wyników za pierwsze kwartały i atrakcyjne dywidendy bankowe.
PKB w Q1 2026: wzrost o 3,4%, ale poniżej prognoz
Najważniejszym wydarzeniem tygodnia było opublikowanie przez Główny Urząd Statystyczny szybkiego szacunku produktu krajowego brutto za pierwszy kwartał 2026 roku. Polska gospodarka urosła w ujęciu rocznym o 3,4 procent — mniej niż wynosiło oczekiwanie rynkowe na poziomie 3,6 procent i wyraźnie mniej niż wynik z poprzedniego kwartału, gdy wzrost sięgnął 4,1 procent rok do roku.
Wynik zaskoczył pesymistycznie, choć w kontekście warunków zimowych jest do pewnego stopnia wytłumaczalny. Styczeń i luty 2026 roku przyniosły wyjątkowo silne mrozy, które ograniczyły aktywność w budownictwie, przemyśle i części usług. Analitycy wskazują, że bez tego efektu wzrost mógłby być bliższy 3,7–3,8 procent.
Ekonomiści mBanku zwracają uwagę, że dane za Q1 nie zmieniają ich scenariusza bazowego: „Fundamenty popytu wewnętrznego pozostają solidne — rynek pracy jest mocny, a akcja kredytowa przyspiesza po marcowej obniżce stóp. Spodziewamy się odreagowania wzrostu w Q2 i Q3.” Zbliżone wnioski płyną z analiz PKO BP Research, który wskazuje, że czynniki zimowe miały charakter jednorazowy i nie zapowiadają trwałego spowolnienia.
W ujęciu wyrównanym sezonowo PKB wzrósł o 0,5 procent kwartał do kwartału — wynik skromny, ale potwierdzający, że polska gospodarka nie weszła w stagnację. Pełne dane GUS, wraz z rozbiciem na komponenty popytu i strony podażowej, zostaną opublikowane 1 czerwca.
Mimo rozczarowania wynikiem absolutnym, Polska utrzymuje pozycję jednej z najszybciej rosnących dużych gospodarek w Unii Europejskiej. Dla porównania — strefa euro jako całość rośnie w tempie poniżej 1 procenta rocznie, a Niemcy dopiero wychodzą z technicznej recesji. Na tym tle wynik 3,4 procent pozostaje solidny.
Rynek zareagował na dane spokojnie — złoty nieznacznie stracił, ale nie odnotowano gwałtownych ruchów na obligacjach. Prognozy na cały rok 2026 zostały przez kilka instytucji lekko obniżone: konsensus przesunął się z 3,7 do 3,4–3,5 procent, z założeniem odbicia w kolejnych kwartałach.
Inflacja za kwiecień: 3,2% i powrót obaw
Opublikowane w tym tygodniu pełne dane GUS za kwiecień 2026 potwierdziły wcześniejszy szybki szacunek — inflacja CPI wyniosła 3,2 procent rok do roku. To wzrost z 3,0 procent w marcu i wynik wyższy od oczekiwań rynkowych, które zakładały stabilizację lub drobny spadek.
W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,6 procent — wynik istotny, bo pokazujący presję cenową w samym miesiącu, nie tylko efekt bazy.
Główne źródła przyspieszenia inflacji to paliwa i nośniki energii. Paliwa do prywatnych środków transportu były droższe o 8,4 procent niż rok wcześniej — efekt wyższych cen ropy na rynkach światowych i osłabienia złotego względem dolara w poprzednich tygodniach. Energia elektryczna, gaz i inne paliwa podrożały o 4,7 procent rok do roku, co wynika z wygasania części tarcz energetycznych i wyższych cen na rynku hurtowym.
Inflacja bazowa, czyli z wyłączeniem żywności i energii, utrzymuje się na niższym poziomie — szacunki plasują ją w okolicach 2,5–2,7 procent, czyli blisko celu NBP. To sygnał, że presja cenowa jest w dużej mierze importowana i energetyczna, a nie napędzana popytem wewnętrznym.
Odczyt odsunął wszelkie spekulacje o szybkim powrocie inflacji do celu. Cel NBP wynosi 2,5 procent plus/minus 1 punkt procentowy. Wynik 3,2 procent nadal mieści się w dopuszczalnym paśmie, ale trend rosnący — z 2,1 procent w lutym i marcu do 3,2 procent w kwietniu — przykuwa uwagę.
Część analityków wskazuje, że dalszy wzrost inflacji w maju i czerwcu jest prawdopodobny ze względu na sezonowe czynniki żywnościowe i utrzymującą się presję na ceny paliw. Scenariusz bazowy zakłada jednak wyhamowanie dynamiki CPI w drugiej połowie roku, gdy efekty bazy zaczną działać korzystnie.
Ekonomiści Pekao Research komentują: „Presja inflacyjna w Polsce ma charakter w dużej mierze zewnętrzny — paliwa i energia odpowiadają za niemal połowę odchylenia od celu. Bez nowego szoku energetycznego CPI powinno wrócić poniżej 3 procent w Q4 2026.”
RPP: stopy bez zmian, gołębie tonują nastroje
Majowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zakończyło się zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami — stopy procentowe pozostały bez zmian. Stopa referencyjna NBP utrzymuje się na poziomie 3,75 procent, gdzie znalazła się po marcowej obniżce o 25 punktów bazowych.
Decyzja była jednomyślna, co rzadko zdarza się przy bardziej kontrowersyjnych rozstrzygnięciach. Rada wskazała na dwa główne czynniki uzasadniające pauzę: przyspieszenie inflacji w kwietniu oraz utrzymującą się niepewność co do zewnętrznych warunków — w tym geopolityki na Bliskim Wschodzie i jej wpływu na ceny surowców.
Prezes NBP podkreślił w komunikacie, że Rada będzie działać ostrożnie i danozależnie. Jednoznaczne wskazanie na kolejną obniżkę zostało wykluczone w krótkim terminie. Rynek terminowy wycenia obecnie, że następna redukcja stóp nastąpi nie wcześniej niż w pierwszym kwartale 2027 roku — część ekonomistów przesuwa ten moment nawet na połowę 2027.
Dla kredytobiorców ze zmienną stopą oznacza to stabilizację rat w najbliższych miesiącach. Wskaźnik WIBOR 3M oscyluje w okolicach 3,85–3,90 procent i nie wykazuje tendencji do istotnych zmian bez sygnału ze strony RPP.
Komentatorzy zwracają uwagę, że stopa referencyjna na poziomie 3,75 procent jest realnie ujemna przy inflacji 3,2 procent — co długoterminowo może sprzyjać wzrostowi popytu. Jednak w obecnych warunkach niepewności RPP wyraźnie preferuje ostrożność nad agresywnym luzowaniem.
Rynek walutowy: złoty nieco słabszy, EUR/PLN powyżej 4,25
Kurs złotego w minionym tygodniu lekko się osłabił. EUR/PLN w piątek 16 maja oscylował w okolicach 4,2464, wobec 4,2530 notowanego tydzień wcześniej — złoty zyskał minimalnie względem euro, pozostając jednak w wąskim przedziale konsolidacji.
Bardziej wyrazisty ruch nastąpił na parze USD/PLN, gdzie dolar umocnił się do 3,6538 złotego. Czynnikiem wspierającym dolara były dane z amerykańskiego rynku pracy opublikowane w poprzednim tygodniu, które potwierdziły odporność gospodarki USA i ograniczyły oczekiwania na szybkie cięcia stóp przez Fed.
Analitycy walutowi wskazują, że złoty pozostaje w scenariuszu umiarkowanej stabilizacji. Poziomy EUR/PLN w przedziale 4,20–4,25 są przez rynek traktowane jako równowagowe przy obecnych warunkach makroekonomicznych i różnicy stóp procentowych między NBP a EBC. Ewentualne przebicie poziomu 4,30 wymagałoby wyraźnej zmiany nastroju globalnego — np. eskalacji napięć geopolitycznych lub gwałtownej przeceny walut rynków wschodzących.
Kurs franka szwajcarskiego CHF/PLN pozostawał stosunkowo stabilny w okolicach 4,05–4,07 złotego. Kredytobiorcy frankowi śledzą te poziomy z uwagą — kurs jest wyższy niż rok temu, ale znacznie niższy niż szczytowe poziomy z okresu kryzysu walutowego.
GPW: wzrosty na szerokim rynku, sezon wyników i dywidendy
Warszawska Giełda Papierów Wartościowych zakończyła tydzień 12–16 maja z wynikami na plusie. Główny indeks WIG20 zyskał na wartości, wspierany przez solidne wyniki spółek blue chip i atrakcyjne dywidendy sektora bankowego.
Największymi pozytywami tygodnia były notowania KGHM i Allegro, które ciągnęły WIG20 w górę. KGHM korzystał na wyższych cenach miedzi w ujęciu tygodniowym — metal ten odbił po wcześniejszych korektach, wspierany przez dane o chińskim przemyśle. Allegro kontynuowało odrabianie strat po wiosennej korekcie i publikuje wyniki kwartalne oceniane przez rynek pozytywnie.
Dominującym tematem na GPW pozostaje sezon wyników za pierwszy kwartał 2026 roku. Spółki z WIG20 i mWIG40 publikują dane finansowe, a analitycy i inwestorzy uważnie śledzą marże, przychody i prognozy zarządów. W ocenie ekspertów sezon wyników w Polsce w bieżącym roku może przynieść pozytywne niespodzianki — wzrost płac wspiera konsumpcję, a kredytowanie się ożywia po cięciach stóp z marca.
Spektakularnym wydarzeniem tygodnia były dywidendy w sektorze bankowym. Erste Bank (dawny Santander Polska) podzielił niemal 5,1 miliarda złotych dywidendy, wypłacając akcjonariuszom 49,98 złotego na akcję z zysku za 2025 rok oraz części zysków zatrzymanych z lat poprzednich. Stopa dywidendy wyniosła blisko 7,9 procent — wynik atrakcyjny na tle lokat i obligacji. Alior Bank z kolei zarezerwował na dywidendę 1,17 miliarda złotych, co odpowiada 8,93 złotego na akcję i stopie przekraczającej 7 procent.
Łącznie w minionym tygodniu osiem spółek notowanych na GPW rozdzieliło między akcjonariuszy blisko 7,7 miliarda złotych — co czyni go jednym z najbogatszych dywidendowo tygodni roku.
Wskaźnik mWIG40 zakończył tydzień bez Asseco Poland, które odcięło dywidendę, jednak nawet z tym technicznym odciągniętym punktem indeks utrzymał się w zieleni.
Globalne tło: Trump w Pekinie i wyprzedaż złota
Jednym z najważniejszych wydarzeń tygodnia na arenie globalnej była dwudniowa wizyta Donalda Trumpa w Pekinie, która odbyła się 12–14 maja. Spotkanie z Xi Jinpingiem było szeroko komentowane w kontekście handlowym i geopolitycznym, a jego bezpośrednie skutki odcisnęły wyraźne piętno na rynkach surowcowych — przede wszystkim na cenach złota.
Rozmowy Trumpa i Xi przyniosły kilka konkretnych ustaleń o wymiarze ekonomicznym. Chiny zadeklarowały zakup ropy ze Stanów Zjednoczonych oraz wyraziły gotowość do nabycia 200 samolotów pasażerskich Boeinga. Administracja USA zgodziła się natomiast na wydanie licencji dziesięciu chińskim spółkom na sprowadzanie układów Nvidia H200 — najnowocześniejszych procesorów graficznych stosowanych w centrum danych i aplikacjach sztucznej inteligencji. To ważny sygnał dla rynku technologicznego, który przez ostatnie miesiące żył w cieniu obaw o rozszerzenie embarga chipowego.
Trudniejsze tematy — Iran i Tajwan — nie doczekały się rozstrzygnięcia. Chiny potwierdziły, że nie będą sprzedawać broni Iranowi, ale odmówiły ograniczenia importu irańskiej ropy. Xi Jinping ostrzegł z kolei, że kwestia Tajwanu, jeśli „nie zostanie dobrze rozwiązana”, może doprowadzić do bezpośredniego konfliktu między USA a Chinami. Trump zachował w tej sprawie wyraźną wstrzemięźliwość. Rynek odczytał brak eskalacji jako pozytywny sygnał — ryzyko geopolityczne nie wzrosło, choć kompleksowego porozumienia handlowego między Waszyngtonem a Pekinem nadal nie ma.
Bezpośrednim rynkowym efektem wizyty była gwałtowna wyprzedaż złota. Na początku tygodnia, w poniedziałek 12 maja, uncja złota kosztowała 4 760 dolarów — poziom bliski historycznym szczytom. Przez całą wizytę Trumpa w Chinach, w miarę jak napięcia geopolityczne ustępowały miejsca dyplomatycznym sygnałom, złoto systematycznie traciło na wartości. Do piątku 16 maja kurs kruszcu spadł do 4 540 dolarów za uncję — to przecena o 220 dolarów, czyli około 4,6 procent w ciągu pięciu sesji.
Mechanizm jest dobrze znany rynkowym analitykom: złoto pełni rolę tzw. safe haven, czyli aktywu chroniącego kapitał w czasie niepewności. Gdy ryzyko geopolityczne spada — nawet przejściowo — inwestorzy rotują z metali szlachetnych do aktywów ryzykownych: akcji, surowców przemysłowych i walut rynków wschodzących. W tym tygodniu wyprzedaż złota zbiegła się z umocnieniem dolara i wzrostami na giełdach w Azji oraz w Europie.
Dla polskich inwestorów posiadających złoto fizyczne lub fundusze surowcowe oznacza to korektę w krótkim terminie — jednak perspektywa długoterminowa pozostaje otwarta. Większość analityków wskazuje, że poziom 4 500–4 600 dolarów to obszar wsparcia technicznego, a prawdziwy test nastąpi, gdy rynek ponownie oszacuje ryzyko związane z relacjami USA–Iran i ewentualnymi napięciami w Cieśninie Tajwańskiej.
Co przyniesie przyszły tydzień?
Kalendarz makroekonomiczny na tydzień 19–23 maja 2026 nie obfituje w publikacje o kluczowym znaczeniu, jednak kilka zdarzeń warto mieć na uwadze.
Kontynuowany będzie sezon wyników na GPW — kolejne spółki z mWIG40 i sWIG80 opublikują dane za Q1 2026. Rynki zagraniczne będą śledzić dane o inflacji w strefie euro za kwiecień w wersji ostatecznej oraz wskaźniki PMI dla przemysłu i usług. Ewentualne zaskoczenie inflacyjne w Europie mogłoby odświeżyć dyskusję o ścieżce stóp EBC.
Na rynkach surowcowych kluczowe pozostaną ceny ropy naftowej — ich kierunek w następnych tygodniach będzie współdecydować o tym, czy polska inflacja ustabilizuje się, czy też ponownie przyspieszy. Baryłka Brent oscyluje w okolicach 78–80 dolarów, a rynek bacznie obserwuje sygnały ze strony OPEC+ dotyczące polityki wydobycia.
W polityce fiskalnej trwają konsultacje budżetowe — rząd będzie musiał w najbliższych tygodniach zarysować, jak zamierza zbalansować wydatki obronne i socjalne z wymogami unijnych reguł fiskalnych.
Podsumowanie
Tydzień 12–16 maja 2026 pokazał, że polska gospodarka wciąż rośnie, ale jej tempo wyraźnie wyhamowało względem drugiej połowy 2025 roku. Wzrost PKB o 3,4 procent przy inflacji 3,2 procent i stopach na 3,75 procent to układ, w którym RPP nie ma przestrzeni do szybkich decyzji w żadnym kierunku. Giełda trzyma się mocno, sektor bankowy hojnie dzieli się zyskami, a złoty pozostaje stabilny.
Kluczowym testem dla polskiej gospodarki w nadchodzących miesiącach będzie to, czy inflacja powróci do trendu spadkowego, czy też czynniki energetyczne i płacowe będą ją utrzymywać powyżej 3 procent. Od tej odpowiedzi zależy, kiedy RPP wróci do obniżek stóp procentowych — a co za tym idzie, kiedy ulga dla kredytobiorców i firm finansujących się zmiennym oprocentowaniem stanie się odczuwalna.
